Dobre nawyki,  Zero waste

Zero waste – mniej znaczy więcej

Żeby się nie zmarnowało

Idea zero waste, czyli zero odpadów lub bardziej dosadnie zero marnowania, kojarzy mi się z filozofią wyznawaną przez nasze babcie i dziadków. Codziennością było dla nich naprawianie sprzętów, cerowanie ubrań, korzystanie z tych samych rzeczy latami, uprawianie własnej działki. U kogo z Was nie wzbudzało to uśmiechu, a czasem irytacji? Wiele produktów kupowało się na wagę, niemal wszystko pakowane było w papier, metal lub szkło, i oczywiście noszone w siatkach wielokrotnego użytku. Nie było mowy o marnowaniu czegokolwiek, bo też niewiele było w zasięgu ręki. Dziś nasze babcie i dziadkowie byliby liderami zero waste.

Oddolne zmiany mają znaczenie

Koncepcji zero waste przypina się łatkę modnego trendu, który w szerszej perspektywie nic nie wnosi. Jakie zmiany w zachowaniach konsumentów wprowadza i jak szybko kształtuje rynek, widać gołym okiem. Jak grzyby po deszczu powstają nowe linie produktów wykonanych z biodegradowalnych materiałów (najczęściej pochodzenia roślinnego), które zastępują tworzywa sztuczne. Talerze z otrębów zbożowych, kubki z fusów po kawie, sztućce z pestek awokado, torby z liści ananasa (do złudzenia przypominające naturalną skórę) lub słomki z bambusa to tylko jedne z wielu roślinnych zamienników plastiku. Kreatywne rozwiązania pozytywnie zaskakują, ale największym ich plusem jest to, że rozkładają się szybko, a nie setki lat.

Pod jaką postacią kiełkuje zero waste w polskich domach? Chętniej chodzimy na zakupy z własnymi torbami, a tym, którzy tego nie robią ma pomóc nowy przepis, która wszedł w życie 1. września 2019 r. Odtąd za wszystkie foliówki powyżej 15 mikrometrów, poza cienkimi zrywkami, będzie pobierana opłata recyklingowa w wysokości 20 groszy netto. Oswajamy też segregację odpadów ( niestety nadal niektórym przychodzi to z wielkim trudem, co widać gołym okiem przy śmietnikach ) i doceniamy portale, na których można kupić używane przedmioty. Coraz więcej jest akcji wymieniania się ubraniami z drugiej ręki, zaczęliśmy z większą ufnością pić wodę z kranu, a nawet powróciła moda na zakup ogródków działkowych. A to dopiero początek.

Odmawiaj (refuse), ograniczaj (reduce), wykorzystuj ponownie (reuse), recyklinguj (recyle)

Czemu ma służyć to wszystko? Temu, aby redukować zakupy do rzeczy najpotrzebniejszych, produkować odpowiedzialnie a nie masowo, wykorzystywać na nowo materiały uzyskane z recyklingu i kompostować odpady organiczne. To są główne filary idei zero marnowania, w której surowce powinny być możliwie jak najdłużej w obiegu, a nie trafiać do spalarni, zalegać na wysypiskach, dryfować w morzach i oceanach.

Dążenie do zero waste to nie lada wyzwanie, ale dające wiele satysfakcji. Kto lubi wyznaczać sobie cele, tego misja zero wciągnie po uszy. W kolejnych postach podzielę się z Wami moimi sposobami na codzienność w duchu minimalizmu. Sama jestem zaskoczona, jak szybko dzięki zmianie nawyków można mieć mniej na sumieniu i w koszu na śmieci, a przy okazji więcej w kieszeni!


Jeśli masz ochotę zainspirować innych w temacie odpowiedzialnego podróżowania, ochrony przyrody i weganizmu, dołącz do grupy Ethical Travellers – tu i tam, weganizm, zero waste. Odwiedź również profil Ethical Travellers na Facebooku i Instagramie.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x